Tym razem nie było ciasta ani w sobotę, ani w niedzielę. To pewnie ta pogoda tak mnie rozleniwiła. Na dworze jest ciągle pochmurnie i zimno, pada śnieg, który od razu się topi i jest mokro i nieprzyjemnie. Zrobiliśmy więc wczoraj kotlety mielone i klopsy w sosie. Wszystko za jednym zamachem, żeby nie trzeba było dwa razy mielić mięsa (jeden bałagan), no i mieć gotowe obiadki “na później” (jedzenie albo pekluję, albo zamrażam).
Składniki potrzebne na kotlety mielone:
- 1 kg szynki wieprzowej,
- 1/2 kg fileta z indyka,
- 2 małe bułki żytnie,
- 2 jajka,
- cebula,
- łyżka oliwy extra virgine,
- bułka tarta,
- przyprawy wedle uznania (ale na pewno sól i pieprz),
- oliwa do smażenia.
Składniki potrzebne na klopsiki:
- 1/2 kg fileta z indyka,
- 1 mała bułka pszenna,
- 1 jajko,
- cebula,
- mąka pszenna,
- przyprawy wedle uznania,
i na sos:
- mąka pszenna 2 łyżki,
- masło 3 łyżki,
- 2 łyżki musztardy,
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego,
- sól, pieprz, maggi, sos tabasco.
Umyłam mięso i pokroiłam w paski (tak się łatwiej mieli). Dzieciaki najpierw zmieliły wieprzowinę (przy mieleniu zawsze jest walka, kto ma mielić, więc muszę sprawiedliwie dzielić mięcho na pół
)), jedną część indyka, cebulę i namoczone wcześniej w mleku 2 bułki żytnie (i odciśnięte moimi rękami
). Odstawiliśmy to i do drugiej miski zmieliły mięso z indyka, cebulę i bułkę pszenną (też wcześniej namoczoną). Następnie do pierwszej miski (to ta z mięsem na kotlety mielone) Maja wbiła 2 jajka i dodała różne przyprawy. Trzeba wszystko wymieszać dokładnie i na ogół robi się to ręką, ale my na szczęście mamy nasz “cudowny robot kuchenny”, założyłam odpowiednie “mieszadło” i wszystko pięknie nam wymieszał. To samo zrobiliśmy z drugą miską dodając ww. składniki. Kotlety mielone dobrze się “kula” jeśli rękę zanurzy się w zimnej wodzie. I tak też Oskar robił. Płukał rękę pod zimną wodą, nabierał odpowiednią ilość mięsa i “kulał” piękne kotleciki, które następnie obtaczał w tartej bułce. Smażeniem zajęłam się już sama.
Tak samo robił z klopsami, ale obtaczał je w mące pszennej. W tym czasie Majeczka robiła sos. Do rondelka wlała 2 szklanki wody, która musiała się zagotować. Na małej patelni roztopiła masło i dodała 2 łyżki mąki – robiąc zasmażkę. Gdy zasmażka miała złoty kolor przełożyłam ją do gotującej się wody i rozmieszałam. W tym czasie Maja rozmieszała w drugim rondelku w pół szklanki wody musztardę z koncentratem pomidorowym. Rozmieszane przelała do naszej “bazy na sos”. Dodała sól, pieprz i tabasco. Usmażone klopsiki wkładałam do sosu. Wszystko poddusiło się jeszcze jakieś 40 min. na malutkim ogniu.i gotowe (oczywiście trzeba było mieszać od czasu do czasu, żeby się nie przypaliło).
Swietnie do takich klopsów pasuje kasza gryczana lub kluski śląskie. Myśmy tym razem mieli ziemniaki pure i surówkę z buraczków.
Smacznego!