Dzisiaj ostatni dzień karnawału. Tradycyjnie jada się w tym dniu śledzika, ale u nas dzisiaj nie było ani kawałeczka tej ryby
)). A z resztą dzieci nie przepadają za śledziami. A swoją drogą ciekawe, kiedy dzieci zaczną jeść wszystko. Nie pamiętam, kiedy ja zaczęłam jeść “normalnie”. Mama mówiła mi, że tak ok. VI klasy, a więc ok. 12 roku życia. Pożyjemy, zobaczymy. Zrobiliśmy Kurczaka Teriyaki.
Składniki:
- 2 podwójne piersi z kurczaka,
- 1/2 szklanki sosu teriyaki (przypomina z wyglądu sos sojowy),
- olej,
- sok z połówki cytryny,
- po 1/2 łyżeczki soli i kolorowego pieprzu (świeżo mielonego),
- 1 łyżeczka cukru,
- 1 i 1/2 szklanki ryżu białego długoziarnistego,
- olej sezamowy.
Oskarek umył piersi z kurczaka w zimniej wodzie i pokroił na śliczne równiutkie, długie paseczki. W tym czasie Maja robiła marynatę: pół szklanki sosu Teriyaki, pół szklanki oleju, sok z cytryny, pół łyżeczki soli, pół łyżeczki pieprzu i łyżeczka cukru – wymieszała wszystko dokładnie w misce. Do sosu dzieci włożyły paski kurczaka i odstawiły do lodówki na pół godziny. W międzyczasie ugotowaliśmy ryż. Zasadę gotowania ryżu mam taką: 1 szklanka ryżu = 2 szklanki wody – i tak proporcjonalnie w zależności od ilości ryżu. Tak więc myśmy wzięli 1 i 1/2 szklanki ryżu i 3 szklanki wody. Do wody dodaliśmy oczywiście łyżkę soli i kilka kropel oleju sezamowego. Gdy ryż był lekko twardy jeszcze (po ok. 12 min.) wyłączyłam go i dalej “dochodził’ w gorącym garnku i na gorącym palniku. Po kolejnych 10 min był już w sam raz. Zaczęliśmy więc smażyć w woku mięso. Smażenie trwało ok. 10 min. Na końcu dodaliśmy resztę zalewy i dusiliśmy jeszcze pod przykryciem przez 15 minut. Do tego Oskar zaproponował mizerię. Była więc mizeria
. I kompot gruszkowy też był
.
Smacznego!
A wieczorem zaczął się Mai ruszać ząb i był płacz
.